top of page
386709601_332135676016570_7145461706150711005_n.jpg

Iskierka

Iskierka – serce i dusza stadaIskierka przyszła do mnie wtedy, gdy sama byłam jeszcze dzieckiem. Być może dlatego od pierwszej chwili stała się nie tylko częścią mojego życia, ale wręcz jego fundamentem.

Dorastałyśmy razem – ja uczyłam się od niej cierpliwości i odwagi, a ona uczyła się ufać moim dłoniom, głosowi i obecności. Nasze światy splatały się tak naturalnie, że czasem trudno mi rozdzielić wspomnienia własnego dzieciństwa od wspomnień chwil spędzonych przy jej boku.

Jednak nie zawsze była taka, jaką znają ją dziś odwiedzający nasze stado. Choć wobec mnie od początku była ufna, łagodna i dobra, wobec innych ludzi bywała zupełnie inna – nieufna, spięta, a czasem nawet potrafiła pokazać ostrzejszą stronę charakteru. Pamiętam, jak przyjeżdżał kowal czy weterynarz – Iskierka bywała niespokojna, stroszyła się, jakby cała jej dusza krzyczała: „nie ufam wam”. A jednak, gdy tylko ja stawałam obok, wszystko się zmieniało. Jej oddech się uspokajał, głowa opadała niżej, a ciało rozluźniało. Byłam jej bezpiecznym miejscem, jedyną przystanią, w której czuła się naprawdę pewnie.

Ta szczególna więź była dla mnie czymś niezwykłym – jakby Iskierka od początku wiedziała, że jesteśmy sobie przeznaczone. Nie musiałam zdobywać jej zaufania – ono już tam było, jak dar, który otrzymałam bez pytania i bez zasług. Ale cała reszta świata musiała poczekać, aż Iskierka dojrzeje, aż w swoim tempie nauczy się, że oprócz mnie także inni ludzie mogą być dobrzy. Ta przemiana nie przyszła od razu, lecz była piękną, powolną podróżą – od nieufności, przez ostrożność, aż po tę niezwykłą łagodność, którą dziś emanuje.

Z klaczy, która wpuszczała do swojego świata tylko jedną osobę, Iskierka stała się opiekunką otwartą na wszystkich, gotową dzielić się spokojem i siłą z każdym, kto pojawi się przy stadzie. To właśnie Iskierka była pierwszą iskierką mojej miłości do koni – małym płomieniem, który z czasem rozrósł się w ogień, nadający sens całemu mojemu życiu. To dzięki niej zrozumiałam, że konie nie są jedynie pięknymi zwierzętami, lecz istotami o wielkich sercach i mądrości, które potrafią zmieniać ludzi. Ona pierwsza pokazała mi, że w ich oczach kryje się coś więcej – historia, tęsknota, siła i cicha prośba o zrozumienie.

 

Dziś Iskierka jest nie tylko wspomnieniem dziecięcej przyjaźni. Jest sercem naszego stada – jego przewodniczką i opiekunką. Wystarczy, że zrobi krok, a reszta podąża za nią bez wahania. Wystarczy, że zatrzyma się i uniesie głowę, a całe stado wie, że trzeba być czujnym. Jej spokój jest jak kotwica, która trzyma wszystkich na miejscu, a jej siła – choć niewidoczna na pierwszy rzut oka – daje każdemu poczucie bezpieczeństwa.

 

Czasem patrzę na nią i widzę, jak wiele wspólnego mają nasze drogi. Ona dorosła, tak jak ja. Ona stała się matką, przewodniczką i opiekunką – tak jak ja staram się być dla niej i dla innych koni, które do nas trafiają. I choć minęły lata, wciąż mam wrażenie, że to ona pilnuje mnie bardziej niż ja jej.

 

Iskierka nie jest tylko koniem. Jest początkiem wszystkiego, co dziś tworzę. Bez niej nie byłoby tej misji, nie byłoby stada, nie byłoby miejsca, w którym konie mogą odnaleźć spokój i drugą szansę.

 

W jej imieniu kryje się prawda – to właśnie ona zapaliła we mnie światło, które prowadzi mnie do dziś.

bottom of page